Zamiast starego i sprawdzonego, do Sułkowa przyszło nowe... zarządzenie GDDKiA i decyzja o budowie przystanku, z którego kierowcy busów nie korzystają. Mieszkańcy muszą czekać nawet po kilka godzin na transport do Krakowa.
Posłuchaj co o komunikacji w Sułkowie sądzą mieszkańcy
3 tys. zł - tyle kosztuje mandat za zatrzymanie się przy ruchliwej DK4 w niedozwolonym miejscu. Kierowcy busów, którzy kursują przez Sułków dobrze o tym wiedzą, dlatego często nie zatrzymują się w tej miejscowości.
W Sułkowie koło Wieliczki przystanek z powodzeniem funkcjonował przy krajowej czwórce. W 2005 r., po modernizacji trasy Kraków -Tarnów, przystanek przeniesiono nieopodal, na drogę powiatową.Problem w tym, że kierowcy busów nie chcą się na nim zatrzymywać, bo musieliby zjeżdżać z głównej trasy i nadkładać drogi.
W efekcie pasażerowie stoją na poboczu krajowej czwórki , w niedozwolonym miejscu licząc, że bus się zatrzyma. Bywa, że czekają i dwie godziny. Mieszkańcy i kierowcy busów mają jeszcze jeden argument. Nowy przystanek znajduje się na wzniesieniu. Zimą jest tam ślisko i niebezpiecznie. Poza tym przystanek nie został ujęty na komunikacyjnej liście, dlatego ich zdaniem formalnie go nie ma.
W sprawę włączył się poseł Józef Lassota, który próbuje zorganizować spotkanie mieszkańców z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. W rozmowie z reporterem Radia Kraków Lassota tłumaczy, że mieszkańcy piszą prośby do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad od blisko 7 lat, bez rezultatu.
Mieszkańców interesuje tylko jedno rozwiązanie: Przywrócenie przystanku w dawnym miejscu lub stworzenie nowego - byle przy krajowej czwórce. Jeśli się to nie uda - zapowiadają protesty, z blokadą drogi włącznie.
(Maciej Skowronek/jg)