Już po raz siódmy 16 sierpnia przy Aptece Pod Orłem spotkała się grupa pasjonatów historii lotnictwa aby odbyć spacer śladami zestrzelonego Liberatora z Zabłocia.
Samolot wraca ł w nocy z 15 na 16 sierpniu 1944 r. z misji zrzutowej dla AK. W drodze powrotnej został najpierw ostrzelany i poważnie uszkodzony przez niemiecki myśliwiec, a potem przez niemiecką artylerię przeciwlotniczą. Jego szczątki zaczęły spadać nad Grzegórzkami. Najwięcej kawałków spadło na teren składów na Zabłociu, m.in. na baraki Fabryki Schindlera. Prawdopodobnie niektóre fragmenty maszyny wpadły do Wisły pomiędzy dzisiejszymi mostami Powstańców Śląskich i Kotlarskim.
W miejscu katastrofy zginęli: Australijczyk John P. Liversidge oraz Brytyjczycy: William D. Wright - pilot, dowódca maszyny - i strzelec pokładowy John D. Clarke.
Na wi ślanych wałach dr Krzysztof Wielgus przypomniał, że Uchwałą Rady Miast Krakowa te chaszcze i coraz bardziej rozrastające się śmietnisko miał zamieć się w Bulwar Lotników Alianckich. Zebrani wystosowali list do Prezydenta Miasta prof. Jacka Majchrowskiego z prośbą o interwencję w tej sprawie.
Przy zapadającym zmroku, uczestnicy podeszli pod fabrykę Schindlera gdzie w 1986 r. z inicjatywy Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa wmurowano tablice upamiętniającą to wydarzenie. Przed tablicą wartę trzymali harcerze. Oni w imieniu zebranych złożyli kwiaty i wieniec.
(Stowarzyszenie Podgórze.pl/ko)