30-latek, który w kwietniu tego roku w Giebułtowie pobił i podpalił własną matkę trafi do szpitala psychiatrycznego. Biegli ustalili, że mężczyzna cierpi na urojenia i nie wiedział, co robi.
Zdaniem śledczych, Tomasz S. od 8 lat nie wychodził z domu i obserwował otoczenie przez kamery.
W kwietniu tego roku pokłócił się z matką, zadał jej kilka ciosów metalowym narzędziem, oblał rozpuszczalnikiem i podpalił. Kobieta zmarła w szpitalu.
30-latek został uznany za chorego psychicznie i skierowany do ośrodka zamkniętego na przymusowe leczenie . Zdaniem biegłych "stanowi zagrożenie dla innych".
( Karol Surówka /dw)