"Różne formy dawania ofiar nie przynosiły żadnych zysków. To nie jest cmentarz komunalny, na które pieniądze przekazuje państwo. A koszty utrzymania nekropolii i kościółka są ogromne" - tak tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków ksiądz Bogusław Filipiak. Jak już informowaliśmy, parafia jako właściciel cmentarza na Pęksowym Brzyzku jak i drewnianego kościoła przy ulicy Kościeliskiej w Zakopanem za wejście pobiera opłaty. Osoba dorosła musi zapłacić dwa złote, a dzieci i młodzież złotówkę za każde wejścia.
Posłuchaj księdza Bogusława Filipiaka, proboszcza parafii Świętej Rodziny
Przypominamy: Tatry: wejście do kościoła i na cmentarz tylko z biletem
Parafia Świętej Rodziny postanowiła zabrać głos w sprawie opłat za wejście na legendarny cmentarz jak i do Starego Kościółka w Zakopanem. Decyzja wywołała prawdziwą burzę i znów pojawiły się głosy o wszechobecnej pazerności pod Tatrami. Proboszcz zakopiańskiej parafii, ksiądz Bogusław Filipiak dodaje, że "takie zabytki muszą mieć stałe źródło utrzymania. A opłaty w jakiejś części pomogą utrzymać zarówno cmentarz i kościół, by mogły go zwiedzać następne pokolenia".
Proboszcz podkreśla, że Pęksowy Brzyzek to cmentarz parafialny, a jako, że jest już poza wyjątkami zamknięty, jeśli chodzi o pochówek, to nie ma z tego żadnego dochodu. Tymczasem koszt wywozu śmieci, sprzątania czy bieżących napraw jest spory. Parafia tłumaczy też, że próbowała zbierać fundusze na stary kościółek sprzedając foldery z historią kościoła za symboliczną złotówkę. Ale foldery zniknęły, a skarbonka świeciła pustkami stąd i decyzja o opłatach.
(Przemysław Bolechowski/ew)