Na krakowskim Zakrzówku nie odbyło się "kwietniowe ognisko". W ubiegłym roku nad zalewem było ponad 20 000 osób, dziś przyszło około 200. Z chipsami i wodą mineralną...
To miała być już kolejna tego typu impreza organizowana przez krakowskich studentów. Rok temu nad zalew na Ruczaju przyszło ok. 22 tys. osób. Wtedy sytuacja wymknęła się spod kontroli. Doszło do bijatyk, jedna osoba spadła ze skarpy z wysokości 15 metrów. MPO po imprezie zebrało prawie 100 kontenerów śmieci.
Ognisko na Zakrzówku: zaczęło się sprzątanie terenu
- W tym roku już teraz monitorujemy Internet - mówił podinspektor Mariusz Ciarka z małopolskiej policji. -Jak dodał - nie wpłynął żaden formalny wniosek o zorganizowanie imprezy. My nie jesteśmy przeciwko spotykaniu się młodzieży. Tylko powinno być to zorganizowane w sposób rozsądny i zgodny z prawem.
Zeszłoroczna impreza też nie została zgłoszona w Urzędzie Miasta. Tym razem jednak na oficjalnej stronie promującej "ognisko kwietniowe" nie ma podanych organizatorów. A w 2013 roku organizatorką okazała się krakowska studentka Anna K. Musiała zapłacić 2000zł grzywny.
"Ognisko kwietniowe": Anna K. zapłaci grzywnę
Policja dmucha na zimne. Na Zakrzówku jes około 150 mundurowych. Zagrożenia jednak nie ma już żadnego. Ognisko kwietniowe się nie odbyło.
Karol Surówka/du/ew/rnb