Kierowcy i pasażerowie komunikacji miejskiej muszą przygotować się na zmiany na ul. Kocmyrzowskiej. Od 10 grudnia wprowadzona została tymczasowa organizacja ruchu związana z trwającą rozbudową drogi. Od samego rana w tym miejscu i okolicach tworzyły się wielkie korki.
Posłuchaj rozmowy z Kacprem Michną z krakowskiego oddziału GDDKiA
Poranny paraliż komunikacyjny Wzgórz Krzesławickich i Nowej Huty. Otwarcie nowego odcinka trasy S7 Grębałów-Nowa Huta na razie bardziej szkodzi, niż pomaga. Kierowcy są zdezorientowani nową organizacją ruchu i z tego powodu od samego rana tworzyły się ogromne korki w całym rejonie węzła Grębałów i przebudowywanej ulicy Kocmyrzowskiej.
Kolejka do wjazdu do miasta na Kocmyrzowskiej ciągnęła się aż do granicy Krakowa z miejscowością Prusy. Na czerwono na mapach świeciły się ulice Łowińskiego, Darwina i wiele mniejszych ulic lokalnych w Zesławicach i na całych Wzgórzach Krzesławickich. Korki sięgały aż na ulice Morcinka, Mistrzejowicką i nawet na osiedle Piastów na północy miasta.
Od 10 grudnia na ul. Kocmyrzowskiej zaczęła obowiązywać nowa, tymczasowa organizacja ruchu. Dotychczas pojazdy jeździły w obu kierunkach jedną jezdnią, natomiast po zmianach kierowcy będą mieli do dyspozycji dwie jezdnie, każdą z jednym pasem ruchu.
Dodatkowo przystanki komunikacji miejskiej wróciły do swoich stałych lokalizacji i będą działać zgodnie z docelowym układem.
Rozbudowa ul. Kocmyrzowskiej ma poprawić dojazd do północno-wschodnich rejonów Krakowa oraz ułatwić wyjazd w stronę Proszowic.