"Ratujmy konie z Morskiego oka" to hasło najnowszej akcji obrońców praw zwierząt.
Posłuchaj Beata Czerska z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami
Tymczasem fiakrzy wożący konnymi zaprzęgami turystów do Morskiego Oka zapewniają, że ich zwierzętom żadna krzywda się nie dzieje. Górale narzekają na nagonkę, która ich zdaniem została rozpętana w mediach pod ich adresem. Przypominają, że konie są regularnie badane przez weterynarzy a oni sami nieustannie kontrolowani przez TPN. Na drodze do Morskiego Oka pracuje wymiennie około 300 koni.
Przemysław Bolechowski/ps