Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Policja wciąż nie podaje szczegółów ostrzelania domu "Bokserka"

Policja wciąż nie podaje szczegółów ostrzelania domu Janusza K., ps. "Bokserek", do którego doszło w piątek w jednej z podkrakowskich miejscowości. Do mężczyzny, uniewinnionego w procesach domniemanej grupy przestępczej "Marchewy", strzelano prawdopodobnie nie po raz pierwszy.

O "Bokserku" głośno zrobiło się w marcu 1998 r., kiedy to rozpoczęła się trwająca dziesięć lat batalia sądowa domniemanej grupy przestępczej Jacka M., "Marchewy".

Przed Sądem Wojewódzkim w Krakowie stanęło wówczas siedmiu członków gangu. Oskarżeni zostali o to, że w październiku 1996 r. pobili w dyskotece w Skawinie dwóch ochroniarzy. W wyniku odniesionych obrażeń jeden z nich – Artur K. po czterech dniach zmarł w szpitalu.

Przed sądem – oprócz 23-letniego wówczas Janusza K.,"Bokserka" – stanęli także: 23-letni Grzegorz S., "Sabra", 33-letni Jacek M., "Marchewa", 36-letni Tadeusz J., "Mussolini", 37-letni Zenon O. i 31-letni Marek D. oraz odpowiadający z wolnej stopy 34-letni Maciej M. Pierwszemu z nich prokuratura zarzuciła zabójstwo, pozostałym pobicie ze skutkiem śmiertelnym lub pobicie z bezpośrednim narażeniem życia.

Doszło do niego 18 października 1996 r. w skawińskim klubie "Ajka", gdzie odbywała się dyskoteka. Przed klub podjechało kilka samochodów, z których wysiadło 17-20 mężczyzn z kijami bejsbolowymi. Zaatakowali dwóch ochroniarzy, którzy w klubie byli towarzysko. 21-letni Artura K. z ciężkimi obrażeniami ciała i ranami tłuczonymi głowy przewieziono do szpitala, gdzie zmarł po czterech dniach. Jackowi P. udzielono pomocy ambulatoryjnej i zwolniono do domu.

Według prokuratury motywem pobicia ochroniarza był zatarg i obrażenie jednego ze znajomych gangu "Marchewy". Sąd uznał, że musiały być też inne powody. Prawdopodobnie chodziło o wzajemne rozliczenia w seksbiznesie między dwoma grupami przestępczymi z Krakowa i Skawiny.

W sumie w tej sprawie odbyły się cztery procesy sądowe, w których sądy różnych instancji wymierzały kary od roku do 13 lat pozbawienia wolności.

W pierwszych dwóch procesach – w wyniku decyzji sądu apelacyjnego, który nie podtrzymał decyzji sądu pierwszej instancji – sprawa wracała do ponownego rozpoznania. Po wyroku w drugim procesie, w którym m.in. uniewinniono Jacka M., "Marchewę", Sąd Najwyższy rozpatrzył kasację prokuratury. Uchylił wyrok w stosunku do wszystkich oskarżonych i sprawa wróciła do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy.

Z kolei w trzecim procesie sąd uznał winę wszystkich oskarżonych, ale ten wyrok również się nie uprawomocnił w wyniku kasacji i sprawa wróciła do ponownego rozpoznania. Od wyroku skazującego w czwartym, ostatnim już procesie, apelacje złożyli obrońcy, a sąd apelacyjny uznał je za zasadne i uniewinnił wszystkich oskarżonych. Prawomocny wyrok w tej sprawie zapadł na początku lutego 2008 r., a więc po dziesięciu latach od rozpoczęcia się pierwszego procesu.

Z działalnością domniemanej grupy wiąże się jednak jeszcze wiele innych spraw. W połowie stycznia 1998 r. trzej mężczyźni powiązani z gangiem porwali Marka P. – mieszkańca Nowej Huty i próbowali go zabić za domniemaną współpracę z policją. Przypuszczali, że jest on jednym ze świadków w poprzedniej sprawie i że dostarczył prokuraturze dowody na przestępczą działalność członków gangu. Porwany cudem przeżył zrzucenie go związanego z 30-metrowej skarpy do głębokiej wody.

W tej sprawie toczył się osobny proces. Ostatecznie znalazła ona finał w sądzie apelacyjnym, który we wrześniu 2002 r. wymierzył kary po 5 lat więzienia dla każdego ze sprawców – zamiast 15 lat, jak zdecydował sąd pierwszej instancji.

Z kolei na początku stycznia 2015 r. umorzeniem z powodu niewykrycia sprawcy zakończyło się śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa pacjenta przebywającego w Szpitalu Specjalistycznym im. dr. Józefa Babińskiego w Krakowie. Jak podawano, podczas oględzin w jednej z łazienek znaleziono dwie przestrzeliny w szybie. Znajdował się w niej wtedy Janusz K., który nie doznał obrażeń. Według informacji medialnych pacjentem tym był "Bokserek".

W piątek portal TVN24 podał, że nieznani sprawcy ostrzelali w jednej z podkrakowskich miejscowości dom "Bokserka". Według tych informacji najpierw zaatakował mężczyzna w średnim wieku, a potem pod domem pojawił się samochód, z którego oddaną kolejną serię w kierunku budynku.

Zgodnie z piątkową informacją TVN24 policji nie udało się na razie zatrzymać sprawców.

PAP/bp

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"