Ten pomysł na zarobek nastolatka z Krakowa może mieć poważne konsekwencje. Chodzi o 17-latka, który na domowej drukarce kopiował banknoty stuzłotowe, a później za 15 złotych sprzedawał je trzem swoim kolegom. Co ciekawe, aż 17 razy udało im się wprowadzić w obieg te pozbawione jakichkolwiek znaków wodnych "fałszywki".
Sprawa wyszła na jaw dopiero dzięki sprzedawcy w jednym z krakowskich sklepów spożywczych, który powiadomił policję. Teraz nastolatków czekają poważne kłopoty.
- 17-latek będzie odpowiadał przed sądem za poważne przestępstwo. To jest zbrodnia zagrożona karą nawet do 25 lat więzienia - mówi rzecznik małopolskiej policji Mariusz Ciarka.
Policja apeluje do sprzedawców, by dokładnie sprawdzali banknoty, którymi płacą klienci. Według Ciarki "fałszywki" wydrukowane przez nastolatków z Krakowa można było wychwycić patrząc na nie przez krótką chwilę pod światło.
(Karol Surówka/ko)