Wiele wymaga się od przewodników turystycznych - mają ciekawie opowiadać i mieć dużą wiedzę. Czasem mają stanąć na głowie, by oderwać młodzież od smartfonów, albo by bezpiecznie przeprowadzić nieprzygotowaną grupę przez góry. 22 lutego małopolscy przewodnicy oficjalnie obchodzili swoje święto. Przy tej okazji sprawdziliśmy, czego turyści u nich nie lubią i czego oni nie lubią u turystów.
Posłuchaj wypowiedzi
Czego turyści oczekują od swoich przewodników? Gości odwiedzających Kraków pytała reporterka naszej rozgłośni. Jedno jest pewne – między oprowadzającym i jego grupą musi "zaiskrzyć"
- "Wolę chodzić sama, bo często jest tak, że przewodnik skupia się na jakimś określonym zabytku, podczas gdy o wiele ciekawsze rzeczy są tuż obok. A te z kolei opisze bardzo krótko"
- "Najlepiej jak jest młody, bo lepiej złapie kontakt z młodymi turystami. Z kolei starszy ma więcej doświadczenia"
- "Najgorszy przewodnik to... nijaki. Musi być głębia. Raz mieliśmy taką sytuację i raczej go nie polecimy znajomym"
A jakiego turysty nie chcieliby oprowadzać po Krakowie przewodnicy? W rozmowie z reporterką Radia Kraków przewodnicy wspominali gości bardzo roszczeniowych ("Żądali niemożliwego"), zbyt samodzielnych i wszechwiedzących ("Odłączali się od grupy, wiedzą wszystko lepiej, ignorują ramy czasowe zwiedzania danego obiektu"), a także... nietrzeźwych. "Zdarzyła mi się nieraz grupa już mocno, rzekłbym rozweselonych ludzi. I naprawdę trudno było wytłumaczyć wielkiemu, postawnemu panu, że z puszką piwa w ręku do katedry na Wawelu nie wejdzie" – wspomina jeden z przewodników. Czasem przewodnik miał pełnić funkcję opiekuna. "Grupa uczniów szkoły podstawowej zażądała wolnego czasu. Panie nauczycielki poleciły mi więc zaopiekować się tymi młodymi ludźmi, a one w tym czasie pójdą na kawę. Odpocząć" – przypomniała krakowska przewodniczka.
Bywało też tak, że turyści uparcie szukali w Krakowie... Pałacu Majów.
Fot. Katarzyna Maciejczyk
9 małopolskich przewodników, przy okazji ich święta, które obchodzone jest 22 lutego, zostało wyróżnionych przez władze województwa. Doceniono ich za wiedzę, doświadczenie, pracę z osobami starszymi i niepełnosprawnymi. To osoby, które promują region i powodują, że turyści chętnie tu wracają.
- Żeby być dobry przewodnikiem, trzeba cały czas się uczyć - mówi Teresa Szul - przewodniczka tatrzańska od 48 lat.
W Małopolsce przewodników górskich jest blisko 2,5 tysiąca oraz kilka tysięcy przewodników miejskich i muzealnych.
(Katarzyna Maciejczyk/ew)