Prezydent Rzeczpospolitej Andrzej Duda wziął udział w mszy w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej na Wawelu. Nabożeństwo miało charakter prywatny, przewodniczył mu metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.
Posłuchaj wypowiedzi
Ten rok ma swoją specyfikę, gdyż stają przed oczyma obrazy, które widzimy teraz w mediach - zniszczonej Ukrainy. Tak, jak wtedy widzieliśmy zniszczony samolot, tak dzisiaj widzimy też zniszczoną Ukrainę - powiedział w niedzielę w Krakowie prezydent Andrzej Duda w 12. rocznicę katastrofy smoleńskiej.
Prezydent w niedzielę rano uczestniczył na Wawelu we mszy św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Następnie złożył wieniec przed sarkofagiem śp. Marii i Lecha Kaczyńskich.
W wypowiedzi dla mediów prezydent zwrócił uwagę, że w tym roku obchody katastrofy smoleńskiej mają swoją specyfikę, gdyż "stają przed oczyma obrazy, które widzimy teraz w mediach - zniszczonej Ukrainy".
"Tak, jak wtedy widzieliśmy ten zniszczony samolot, tak dzisiaj widzimy też zniszczoną Ukrainę, tak jak wtedy widzieliśmy ciała tych, którzy zginęli, tak dzisiaj widzimy ciała pomordowanych" - powiedział prezydent.
Jak dodał, przypominają się też archiwalne obrazy zbrodni katyńskiej, ponieważ - jak zastrzegł - "nie wolno zapominać, o tym, że oni wszyscy zginęli, dlatego że lecieli tam do Smoleńska, do Katynia, po to żeby oddać hołd polskim oficerom, którzy 70 lat wcześniej zostali pomordowani".
"To jest takie swoiste memento" - podkreślił prezydent.
Przywołał też słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 12 sierpnia 2008 r. w Tbilisi, który wskazując na możliwe kierunki rosyjskiej agresji mówił: "Dzisiaj Gruzja, potem Ukraina, potem państwa bałtyckie, a potem może mój kraj Polska".
"Tym, co zostawił nam pan prezydent Lech Kaczyński, tym co zostawili nam wszyscy oni - wielcy polscy patrioci, którzy wtedy lecieli upamiętnić naszych oficerów, z całą pewnością, poza codzienną pracą dla Rzeczypospolitej i naszym obowiązkiem rozwijania ojczyny (...), jest to, żeby nigdy nie nastąpiło to: +a potem mój kraj Polska+. To jest nasze wielkie zobowiązanie i o tym zawsze musimy pamiętać" - podkreślił Andrzej Duda.
Prezydent RP Andrzej Duda złożył kwiaty i modlił się w niedzielę przy grobach ofiar katastrofy smoleńskiej, spoczywających na krakowskich cmentarzach.
Andrzej Duda po mszy świętej w katedrze na Wawelu oraz złożeniu wieńca na sarkofagu pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich udał się na krakowskie cmentarze: Rakowicki, Salwatorski i Bielany - złożył kwiaty i pomodlił się za dusze ofiar katastrofy smoleńskiej.
Na cmentarzy Rakowickim pochowani są: prezes IPN Janusz Kurtyka, wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Kremer, prezes Federacji Rodzin Katyńskich Andrzej Sariusz-Skąpski, generał, dowódca Wojsk Specjalnych Włodzimierz Potasiński i poseł PSL Wiesław Woda.
Na cmentarzu Salwatorskim spoczywa działaczka Federacji Rodzin Katyńskich Ewa Bąkowska, wnuczka zamordowanego w Katyniu gen. Mieczysława Smorawińskiego; oraz generał, dowódca Wojsk Specjalnych Bronisław Kwiatkowski.
Na Bielanach pochowany jest poseł PiS Zbigniew Wassermann.
Z Krakowa prezydent udał się do Warszawy, by uczestniczyć w dalszych obchodach 12. rocznicy tragedii smoleńskiej
10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku, w katastrofie samolotu Tu-154M, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka, oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.
Posłuchaj wypowiedzi
Przed krzyżem katyńskim obecni byli także obywatele Ukrainy, którzy chcieli w ten sposób okazać swoją wdzięczność oraz solidarność z Polakami.
posłuchaj Ukraińców, którzy przyszli pod Krzyż Katyński
Jak przekonywał Bogdan Pęk, radny sejmiku województwa małopolskiego, wszyscy ci, którzy się wahali w ocenie katastrofy smoleńskiej i zobaczyli co się dzieje teraz na Ukrainie mają problem