Dziś krakowskie MPK pokazuje, jak groźne są wypadki z udziałem tramwajów. Pokaz rozpoczął się w samo południe: prawdziwy tramwaj zderzył się z prawdziwym samochodem. Było spektakularnie - a wszystko po to, aby pokazać, że może być naprawdę niebezpiecznie...
Posłuchaj o symulacji wypadku
Tramwaj rozpędził się do prędkości 30-40 kilometrów na godzinę. To standardowa prędkość, z jaką poruszają się te pojazdy po Krakowie. Po zderzeniu samochód został zepchnięty kilkanaście metrów dalej, zanim motorniczemu udało się zatrzymać skład. - Jeden wagon waży około 30 ton - mówi Piotr kierujący tramwajem Chmielarski - Droga hamowania wynosi więc kilkadziesiąt metrów . Najgorzej jest w przypadku starych tramwajów, tak zwanych "akwariów". Droga hamowania wydłuża się jeszcze, kiedy pada deszcz - dodaje.
- Apelujemy do kierowców i pieszych właśnie teraz, kiedy zbliża się jesień - tłumaczy Marek Gancarczyk z MPK - Będzie więcej deszczowych dni, wieczór będzie zapadał wcześniej, więc widoczność będzie ograniczona. Chcemy, aby każdy zobaczył tę symulację i na własne oczy przekonał się, jak dramatycznie to wygląda.
Od 1 stycznia do końca sierpnia w Krakowie doszło do 88 wypadków z udziałem pojazdów komunikacji miejskiej. Jedna osoba zginęła, a 60 zostało rannych. Do tego prawie 700 kolizji. To oznacza, że średnio dochodzi do trzech tego typu zdarzeń dziennie. W większości przypadków winni są kierowcy lub piesi, którzy wchodzą pod koła. Nietrudno się domyślić - co może się stać kierowcy auta lub pieszemu w zderzeniu z tramwajem lub autobusem. Ale na obrażenia narażeni są również pasażerowie, kiedy pojazd komunikacji miejskiej zacznie gwałtownie hamować.
Najbardziej niebezpieczne są zderzenia z tramwajem. Wagon waży około 25 ton. Po zderzeniu, z samochodu osobowego niewiele zostaje - mówi Piotr Chmielarski, motoroniczy z 30-letnim stażem.
[Posłuchaj: Majówka z Radiem Kraków w Wysowej Zdrój!
(Maciej Skowronek/dw)