O nawet 40 procent względem okresu przed pandemią koronawirusa wzrosła liczba chętnych na wynajem mieszkania w Krakowie. Mieszkań nie tylko nie ma, ale są też dużo droższe niż jeszcze rok temu. Przez to coraz więcej ludzi decyduje się na wynajem tylko pojedynczych pokoi.
posłuchaj materiału Bartłomieja Ziai
Często, sprawdzając telefonicznie nowe oferty, słyszymy że mieszkanie właśnie zostało wynajęte. Będzie jeszcze gorzej, bo za miesiąc na uczelnie wrócą studenci.
Na taką sytuację złożyło się kilka czynników - duża liczba migrantów, wysokie stopy procentowe, które przekładają się na wysokie raty i co za tym idzie ceny najmu, wzrost kosztów utrzymania nieruchomości, podwyżki czynszu i mediów.
Właściciele biur nieruchomości nie mają dobrych informacji dla wynajmujących. Koszt 30-metrowego mieszkania to 2 tysiące odstępnego plus opłaty administracyjne. Najtaniej jest w Nowej Hucie, Bieżanowie - ok.1400 zł, najdrożej w centrum i okolicach Woli Justowskiej, gdzie trzeba zapłacić za kawalerkę do 3 tysięcy plus opłaty czynszowe oczywiście. Odpowiednio droższe są mieszkanie większe.
Młodzi ludzie decydują się więc na wspólne wynajęcie mieszkania w kilka osób. Pojedyncze pokoje rozchodzą się w kilkanaście minut. Nie można też liczyć na to, że cena wynajmu mieszkań spadnie, a nawet może wzrosnąć.
Niewielkim pocieszeniem jest fakt, że jeszcze drożej jest w Warszawie i Gdańsku. A średnio w Krakowie za metr kwadratowy przy wynajmie płacimy 49 złotych. Średnia cena za wynajem mieszkania miesięcznie to 2785 złotych.