Na zasięg telefonii komórkowej czekali od dawna, ale mogli się nim cieszyć jedynie przez kilka miesięcy. Nowiutka wieża w Rajbrocie w powiecie Bocheńskim przestała działać z dnia na dzień dwa tygodnie temu.
Posłuchaj mieszkańców Rajbrotu
Jak dodaje starosta bocheński Jacek Pająk w październiku 2012 roku już po wydaniu decyzji o pozwoleniu na budowę stacji nadawczej w Rajbrocie ujawnili się spadkobiercy właścicieli sąsiednich działek kwestionujący tą decyzję. Dlatego sprawa została przekazana wojewodzie małopolskiemu, którzy podtrzymał decyzje starostwa bocheńskiego.
Protestujący nie dawali jednak za wygraną i udało im się doprowadzić do uchylenia pozwolenia na budowę przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie 9 września 2013 roku. Problem w tym, że nadajnik niedługo wcześniej, w czerwcu został wybudowany na mocy wcześniejszego pozwolenia.
Teraz jak wyjaśnia Jacek Pająk sprawa wróciła do starostwa bocheńskiego. "Wieża w oczywisty sposób nie może być teraz użytkowana, nawet jako wersja testowa ponieważ do tego jest niezbędne uzyskanie prawomocnego pozwolenia na budowę, które już nie będzie podlegało zaskarżeniu".
Jak podkreśla w jego ocenie postępowanie przeprowadzone zarówno przez starostę jak i wojewodę "z punktu widzenia merytorycznego nie daje podstaw do decyzji negatywnej, natomiast całą procedurę trzeba zrealizować zgodnie z przepisami prawa". Co zdaniem starosty bocheńskiego może potrwać 3 - 4 miesiące.
Tymczasem mieszkańcy Rajbrotu mają żal do dwójki protestujących osób. Jak wyjaśniają - po uruchomieniu nadajnika, niektórzy z nich zrezygnowali ze stacjonarnych telefonów, a teraz zostali bez kontaktu ze światem.
(Bartłomiej Maziarz/ko)