Odbyło się kolejne posiedzenie sądu w sprawie "wprowadzania w błąd krakowian podczas kampanii referendalnej". Do sądu miasto podał Tomasz Leśniak z inicjatywy "Kraków przeciw Igrzyskom". "Ten proces to wielkie marnotrawienie czasu i pieniędzy"- mówił po wyjściu z sali sądowej marszałek Małopolski Marek Sowa, który był kolejnym świadkiem w precedensowej sprawie. Wyrok zapadnie we wtorek.
Przypomnijmy, według Leśniaka Urząd Miasta okłamał mieszkańców, pisząc na jednym miejskich z billboardów, że "igrzyska to metoda na smog". Billboardy to część kampanii do referendum, które odbędzie się w Krakowie 25 maja. Mieszkańcy zdecydują wtedy, czy chcą organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku.
Koordynator inicjatywy "Kraków Przeciw Igrzyskom" złożył stosowne dokumenty we wtorek w dzienniku podawczym krakowskiego sądu okręgowego. W środę odbyła się pierwsza rozprawa.
Jednym ze świadków powołanym do sądu był marszałek Małopolski. Marszałek uważa, że Tomasz Leśniak nie ma racji, a "igrzyska i walka ze smogiem - wbrew temu co twierdzi skarżący - mają wiele wspólnego".
[Posłuchaj: Grudzień 2013
15 maja odbyło się kolejne posiedzenie krakowskiego sądu. Magistrat powołał trzech świadków, którzy mieli udowodnić, że zimowa olimpiada faktycznie może poprawić jakość powietrza w Małopolsce. Odpowiedzieli też na zeznania złożone wczoraj przez świadka, stojącego po stronie przeciwników igrzysk.
Tomasz Leśniak powołał Małgorzatę Małochleb - ekolog i szefową organizacji "Polska zielona sieć". Ona w imieniu ekologów potwierdziła przed sądem, że smogu przez igrzyska nie ubędzie.
Na te zarzuty odpowiedziała przed sądem Magdalena Sroka, szefowa komitetu aplikacyjnego Kraków 2022, która reprezentowała miasto.
Jeśli miasto przegra, będzie musiało usunąć wszystkie billboardy informujące o tym, że "igrzyska to metoda na smog".