Przed nami kolejna odsłona sądowego sporu między miastem a inicjatywą "Kraków Przeciw Igrzyskom". Przypomnijmy, Tomasz Leśniak, jej inicjator, zarzucił gminie, że wprowadza mieszkańców w błąd twierdząc, że "Igrzyska to metoda na smog".
Bilbordy takiej treści pojawiły się w mieście. Zdaniem Leśniaka, nie ma żadnego związku między igrzyskami a jakością powietrza w Krakowie. Inicjatywa domaga się sprostowania i usunięcia bilbordów.
Tymczasem urzędnicy twierdzą, że związek jest, bo Kraków, jeśli zostanie organizatorem, dostanie pieniądze na walkę ze smogiem. W poniedziałek wygłoszone zostały mowy końcowe. Wyrok zapadnie jutro, we wtorek.
W tej sprawie zeznawali już świadkowie. Jednym z nich był marszałek Małopolski, Marek Sowa. Marszałek uważa, że Tomasz Leśniak nie ma racji, a "igrzyska i walka ze smogiem - wbrew temu co twierdzi skarżący - mają wiele wspólnego".
15 maja odbyło się kolejne posiedzenie krakowskiego sądu. Magistrat powołał trzech świadków, którzy mieli udowodnić, że zimowa olimpiada faktycznie może poprawić jakość powietrza w Małopolsce. Odpowiedzieli też na zeznania złożone wczoraj przez świadka, stojącego po stronie przeciwników igrzysk.
Tomasz Leśniak powołał Małgorzatę Małochleb - ekolog z organizacji "Polska zielona sieć". Ona w imieniu ekologów potwierdziła przed sądem, że smogu przez igrzyska nie ubędzie. Na te zarzuty odpowiedziała przed sądem Magdalena Sroka, szefowa komitetu aplikacyjnego Kraków 2022, która reprezentowała miasto.
Jeśli miasto przegra, będzie musiało usunąć wszystkie billboardy informujące o tym, że "igrzyska to metoda na smog".
Kraków Przeciw Igrzyskom zaskarżył miasto. Nie ma wyroku
Miejscy aktywiści kontra miasto. Wyrok dopiero we wtorek
(Aleksandra Ratusznik/ko)