Nie zakazywać jak w Krakowie, a zniechęcać do palenia węglem. Taką taktykę przyjął w walce o czyste powietrze małopolski Miechów. Za dwa lata z Miechowa znikną cztery osiedlowe kotłownie węglowe.
Dostarczają one ciepło do niespełna półtora tysiąca mieszkańców miasta. I choć nie ma aktualnych badań dotyczących zanieczyszczenia miechowskiego powietrza, burmistrz Dariusz Marczewski przekonuje, że nie jest dobrze.
Dzięki likwidacji kotłowni powietrze ma być czystsze, a rachunki mieszkańców za miejskie ciepło niższe. Stare węglowe kotły zostaną zastąpione nowoczesnymi, bardziej ekologicznymi - zapowiada Witold Skrzypek, prezes miechowskiej spółdzielni mieszkaniowej Przyszłość.
Wszystko ma kosztować w sumie prawie dwa i pół miliona złotych. Po zlikwidowaniu czterech kotłowni, w mieście pozostaną jeszcze dwie. Tych gmina też chce się za jakiś czas pozbyć. Władze rozważają również możliwość dopłacania mieszkańcom do wymian pieców na bardziej ekologiczne, podobnie jak dzieje się to w Krakowie.
Miechów nie jest jedynym małopolskim miastem, które chce walczyć z zanieczyszczonym powietrzem. Kraków, jak wiadomo zakazał już palenia węglem. Węglowe paleniska miałyby też zniknąć z Gorlic i z Nowego Sącza. w całej północnej Małopolsce.
(Michał Jędrkowiak/ko)