"Chcemy dać sygnał władzom miasta i województwa, że młode osoby nie mogą się czuć bezpiecznie nawet w centrum miasta" - mówili uczestnicy "Marszu dla Dawida", który przeszedł ulicami Krakowa.
Posłuchaj Kardynała Stanisława Dziwisza
Około 250 osób przeszło ulicami Krakowa w marszu pamięci dla tragicznie zmarłego Dawida. 23-latek zginął z rąk nożownika w ubiegły weekend, bo bronił swojej narzeczonej. Mimo szybkiej pomocy Dawid zmarł. W niedzielę mieszkańcy Krakowa w milczeniu z białymi różami w dłoniach i zapalonymi zniczami chcieli uczcić jego pamięć. Do marszu przyłączył się również kardynał Stanisław Dziwisz.
- Budujące jest zachowanie rodziców Dawida. Swój dramat przyjęli po chrześcijańsku przebaczając. Słyszałem słowa, że jemu już nic nie szkodzi, a za tym, który popełnił zbrodnię trzeba się modlić. Tak mówią ludzie wielkiej wiary" - powiedział kardynał Dziwisz.
Sprawa poruszyła cały Kraków. Minionej niedzieli spod Barbakanu, na ulicę Grodzką, gdzie Dawid stracił życie przeszło około 250 osób. Wśród nich był również przewodniczący Rady Miasta - Bogusław Kośmider, który podkreślał, że potrzebne są zmiany, które zwiększyłyby bezpieczeństwo na krakowskich ulicach.
W marszu wzięli udział nie tylko rodzina i znajomi Dawida, ale też osoby, które go nie znały. W milczeniu z białymi różami w dłoniach i zapalonymi zniczami chcieli uczcić jego pamięć i bohaterską postawę.
Policja zatrzymała sprawcę morderstwa. Mirosław L. był pijany. Miał 1,5 promila alkoholu we krwi. 35-latek został zatrzymany dzięki nagraniom z monitoringu. Przyznał się do zabójstwa. Grozi mu dożywocie.
Przeczytaj także: K. Szczerski: Pijana osoba to potencjalne zagrożenie
Aneta Regulska/kp