Jego celem jest skrócenie ogonków do szpitali i przychodni. W ten sposób małopolski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia nie tylko chce wsprzeć ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, ale też sam rozprawić się z kolejkami. Premier Donald Tusk pod koniec ubiegłego roku oświadczył, że w ciągu trzech najbliższych miesięcy szef resortu musi rozwiązać problem wielomiesięcznego czekania do specjalistów. "Jeśli ten powie, że nie da rady, to w jego miejsce przyjdzie następny, który to zrobi" - stwierdził premier.
Eksperci Funduszu wezmą pod lupę pracę przychodni. Jak tłumaczy rzeczniczka małopolskiego oddziału NFZ, Jolanta Pulchna, wizyty mogą spodziewać się te przychodnie, do których najdłużej trzeba czekać.
- Bazą do pracy są wyniki analiz już prowadzonych, czyli analiz czasu oczekiwania na świadczenia. Najdłużej cały czas w Małopolsce czeka się na operacyjne leczenie zaćmy czy na endoprotezoplastykę - powiedziała Radiu Kraków Pulchna.
Fundusz będzie dokładnie sprawdzać też to, co się w kolejkach dzieje. Zdarza się bowiem, że pacjenci, którzy chcą jak najszybciej dostać się do lekarza, zapisują się do kilku przychodni jednocześnie, tworząc w ten sposób sztuczny tłok.
W składzie małopolskiego "zespołu kolejkowego" są osoby z wydziałów, które zajmują się monitorowaniem kolejek, sprawozdaniami placówek medycznych i kontrolami w placówkach. Podobne zespoły powstały też w innych województwach.
(Ewa Ostapowicz/ko)