Nawet kilka milionów złotych mogą wynieść straty po nawałnicach, które w czwartek w nocy przeszły nad Małopolską zachodnią. W Wadowicach w kilkanaście minut spadło około stu litrów wody na metr kwadratowy. To tyle, ile zazwyczaj pada w ciągu miesiąca. Najgorsza sytuacja jest w powiatach: wadowickim, oświęcimskim, miechowskim, krakowskim i suskim. W okolicach Wadowic woda zalała około 500 domów.
Posłuchaj rozmowy Marka Mędeli z dowódcą akcji ratunkowej, Pawłem Kwarciakiem, komendantem straży pożarnej z Wadowic
Zalane piwnice, posesje, zatkane przepusty - w czwartek w nocy przez Małopolskę przeszły intensywne burze. Od 16:00 do 7:00 strażacy interweniowali ponad trzysta pięćdziesiąt razy - najczęściej w powiatach: wadowickim, oświęcimskim, miechowskim, krakowskim i suskim. W Krakowie przez kilka godzin nieprzejezdna była ulica Półłanki w Bieżanowie. Trzy samochody utknęły w rozlewisku, które utworzyło się na drodze. Woda już opadła.
Zdjęcie otrzymaliśmy od słuchacza
Dramatyczna sytuacja po nocnych burzach jest także w okolicach Wadowic. Po ulewach zalanych zostało około 500 domów i posesji. Najgorzej jest w gminach Wadowice, Andrychów, Wieprz i w Tomicach. Straty po nawałnicach mogą wynieść nawet kilka milionów złotych.
- W Tomicach zalanych zostało około 80 domów, w tym ok. 15 zostało zalanych całkowicie. - powiedział Radiu Kraków wójt Tomic.
Dwie osoby zostały poszkodowane w czasie sprzątania po burzy. To mieszkaniec Wieprza, który został ranny w głowę, i mieszkaniec Woźnik, który z kolei zasłabł przy czyszczeniu studni. Jak informuje reporter Radia Kraków Marek Mędela, obaj trafili do szpitala.
Bardzo trudna sytuacja utrzymywała się na drogach w powiecie wadowickim. Nocą w wyniku ulew w tamtym rejonie wiele dróg zostało zalanych i przez wiele godzin było nieprzejezdnych. Nieprzejezdna była też obwodnica Wadowic, to część trasy krajowej z Krakowa - do Bielska-Białej. Samochody mogą już tamtędy przejechać, warto jednak zwolnić.
W pobliżu dworca kolejowego na jezdni jest rozlewisko, przez które nie mogą przejechać samochody. Strażacy z Wadowic przyjęli już kilkaset interwencji. Według statystyk 31 lipca w Wadowicach w ciągu kilkunastu minut spadło tyle wody, ile zazwyczaj w miesiąc.
- W ciągu paru minut byliśmy po prostu zalani - mówi Radiu Kraków jedna z mieszkanek Wadowic.
Film dzięki uprzejmości portalu wadowiceonline.pl
Duże kłopoty z przejazdem mieli również kierowcy na drodze nr 28 z Wadowic do Zatora - w Radoczy i na drodze nr 52 z Wadowic do Kęt w Choczni. W tych miejscach na jezdniach zalegało błoto i kamienie naniesione przez wodę. Całkowicie nieprzejezdne były drogi lokalne w rejonie Andrychowa, Woźnik i Frydrychowic.
AW/MM//MK