Rośnie liczba wyłudzeń pieniędzy z funduszy dla niepełnosprawnych. Jak nieoficjalnie dowiedziało się Radio Kraków, coraz więcej przedsiębiorców fikcyjne zatrudnia niepełnosprawnych, by zyskać dofinansowanie unijne.
Pracodawcy proponują inwalidom I kategorii pracę "na papierze", np. ochroniarza bądź sprzątaczki. Niepełnosprawny otrzymuje kilkaset złotych, resztę dofinansowania zatrzymuje "pracodawca". To nawet do 3000 złotych miesięcznie.
Pani Alicja jest bezrobotna. Od kilku miesięcy poszukuje pracy na każdym możliwym stanowisku. Ze względu na problemy z sercem, ma zaświadczenie o lekkim stopniu niepełnosprawności. Obawiała się, że pracodawcy mogą nieprzychylnie patrzeć na jej problemy ze zdrowiem. Ku jej zaskoczeniu problem był jednak zupełnie inny. Okazało się, że jest zbyt zdrowa.
Jak twierdzi Pani Alicja, odmów otrzymała już kilkanaście. Była zbyt zdrowa miedzy innymi na sprzątaczkę, dozorcę czy pracownika ochrony. Dla niej jest to więcej niż niezrozumiałe. Problem ten jest jednak znany w Urzędzie Pracy.
Jak twierdzi Paulina Belska, pośrednik pracy, od 2009 roku pracodawcy mogą liczyć nawet na 3000 złotych dofinansowania, jeśli zatrudnią osobą o znacznym stopniu niepełnosprawności. Równocześnie, jeśli zatrudniają ponad 25 osób, z czego co najmniej 6% pracowników nie jest niepełnosprawnych, muszą wpłacić każdego miesiąca składkę na rzecz Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Pracodawcy próbują uniknąć płacenia tych skłądek - Jak nieoficjalnie dowiedziało się Radio Kraków, coraz więcej firm fikcyjnie zatrudnia niepełnosprawnych, dając im kilkaset złotych miesięcznie by zgarnąć resztę dofinansowania dla siebie.
(Karol Surówka/ko)