Życie misjonarzy przebywających w Republice Środkowoafrykańskiej wciąż jest zagrożone. Z powodu walk między muzułmanami a chrześcijanami rejon pogrążył się w chaosie. Policja informuje, żew rezultacie walk w ciągu ostatnich 24 godzin zginęło 75 osób.
Posłuchaj relacji naszego reportera
Małopolscy misjonarze zmuszeni byli ewakuować się z niebezpiecznego rejonu. Na razie wiadomo, że nic im się nie stało. Ale kontakt z nimi jest utrudniony, rebelianci odebrali im część telefonów. Pod koniec stycznia MSZ zaapelowało o opuszczenie kraju. Misjonarze i misjonarki nie chcą jednak opuścić swoich podopiecznych, między innymi sierot i niewidomych.
Republika Środkowoafrykańska targana jest walkami od prawie roku. Rebialianci to muzłumanie z Czadu i Sudanu. O ustabilizowanie sytuacji w tym rejonie próbuje walczyć misja pokojowa ONZ.
My w kraju nie mamy uranu, złota, diamentów. Może dzięki temu możemy się w miarę spokojnie rozwijać. Paradoksalnie (Republika Środkowoafrykańska - red.) to jeden z najbiedniejszych krajów, ale ma potężne bogactwa naturalne. Tam jest też ropa. Nie mogę wchodzić w politykę, ale nasze przekonanie jest takie, że tutaj chodzi przede wszystkim o te źródła - mówił o. Tadeusz Grabiec, dyrektor Sekretariatu Misyjnego w Krakowie. Muzułmańskie bojówki zaatakowali m. in. misję w miejscowości Ngaoundaye, w której przebywają także polscy misjonarze i siostry ze Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza.
(Aneta Regulska)