Wraz z rozpoczęciem długiego weekendu na deptaku pojawiło się kilkanaście osób, najczęściej nieletnich, wyciągających od turystów pieniądze. - Straż Miejska w Zakopanem działa w tym kierunku - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków Wiesław Lenard.
Sprzedają podrabiane perfumy, niedziałające lornetki i aparaty fotograficzne, nagabują turystów, twierdząc, że zbierają pieniądze "na chleb"... Mali żebracy, głównie obywatele Rumunii robią sporo kłopotów zakopiańskiej Straży Miejskiej, która przyznaje, że sprawa jest trudna do rozwiązania. Choć żebractwo jest karalne, to mandaty w praktyce są nie do wyegzekwowania. Nagabywaczy nie można też, jako obywateli Unii Europejskiej, odesłać do domu.
Zebrane przez dzieci pieniądze trafiają zwykle do starszych przywódców grupy, którzy wykorzystują fakt, że dzieciaki budzą litość.
- Żebrzącemu dziecku trudniej odmówić - tłumaczy Wiesław Lenard, rzecznik zakopiańskiej Straży Miejskiej.
Zakopiańczycy i turyści przyznają, że to przykry widok.
[Posłuchaj: ]
"Inwazja" pseudosprzedawców trwa od początku długiego weekendu.
Przemysław Bolechowski/ew