Po słowach prof. Bralczyka o "zdychaniu zwierząt" zrobiło się bardzo głośno, ponieważ "zdychać" nie jest już dla nas słowem neutralnym, a pejoratywnym. - Możemy mieć różne utrwalone obrazy w języku, które są uwarunkowane kulturowo. W "zdychaniu" nie ma podmiotowości. Gdy mówię o człowieku, że zdechł, to jest to podkreślenie, że nie chce widzieć człowieka w człowieku - mówi w rozmowie z Anną Piekarczyk dr Małgorzata Majewska, specjalistka od komunikacji werbalnej i niewerbalnej.