Karetka zamiast taksówki, szpitalny oddział ratunkowy zamiast przychodni. Krakowskie SOR-y pękają w szwach. Oblegają je pacjenci, którzy nie chcą czekać w kolejkach do lekrza pierwszego kontaktu.
Bezsenność, wrastający paznokieć, czy zwykłe przeziębienie - to dolegliwości, z którymi krakowianie przychodzą do szpitalnych oddziałów ratunkowych. W Szpitalu Uniwersyteckim aż 80% pacjentów nie kwalifikuje się do przyjęcia na oddziale ratunkowym.
"Dziennie przyjmujemy kilkadziesiąt osób, które mogłyby uzyskać pomoc u lekarza rodzinnego, czy w przychodni całodobowej. Stąd niepotrzebne kilkugodzinne kolejki" - narzeka dr Aleksandra Zalustowicz, kierownik SOR-u Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
W Krakowie jest 6 Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. W przypadku SOR-ów nie obowiązuje rejonizacja. Pacjent ma prawo zgłosić się do każdego oddziału i zazwyczaj nie jest odprawiany z kwitkiem. Lekarze apelują jednak, by z SOR-ów korzystać tylko w stanie nagłego zagrożenia zdrowia.
Posłuchaj wypowiedzi
(Joanna Gąska/jg)