Klawiatury komputerowe, dywany, opony - to wszystko można znaleźć w krakowskich dzikich parkach. Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania w Krakowie rocznie likwiduje aż tysiąc dzikich wysypisk śmieci. W walkę z dzikimi wysypiskami zaangażowali się także aktywiści i sami mieszkańcy. W ten weekend sprzątane będą tereny w Parku Rzecznym Drwinka oraz w pobliżu Kopca Wandy, a za kilka tygodni Dolina Prądnika. Natomiast na terenach w ok. Dłubni zebrano ponad... 100 worków śmieci.
Z prezesem stowarzyszenia parku Agnieszką Mędrek rozmawiał Tomasz Bździkot. Posłuchaj
Śmieci są wyrzucane przez właścicieli pobliskich ogródków działkowych, garaży oraz zwykłych wandali. "Butelki, stara zużyta klawiatura komputerowa, opony, resztki z altanek, dywany. To wszystko możemy znaleźć w takiej rzece Drwince. Gdzie najlepiej wyrzucić śmieci? Oczywiście na dzikim wysypisku nad rzeką" - mówi z przekąsem Agnieszka Mędrek.
"Te wszystkie śmieci można za darmo i całkowicie legalnie oddać lamusowni. Jest to dla nas o tyle niezrozumiałe, że ktoś zadał sobie ten trud i wywiózł te śmieci do lasu, ale już nie pokwapił się, by te same śmieci zawieźć do lamusowni" - ocenia Piotr Odorczuk z krakowskiego MPO.
Jak podkreśla Marek Anioł ze straży miejskiej, krakowskie dzikie parki są stale patrolowane przez strażników. "Oczywiście, że to robimy. Ale straż miejska niestety ma dużo więcej obowiązków, równie bardzo istotnych. Nie jesteśmy w stanie całodobowo patrolować każdej rzeczki i parku" - mówi Radiu Kraków Marek Anioł.
Przypomnijmy, że za zaśmiecenie można dostać mandat do 500 złotych. W drastycznych przypadkach sprawa może zostać skierowana do sądu, a wyznaczone kary mogą sięgać nawet pięciu tysięcy złotych.
Podpowiadamy również, że lamusownia, czyli punkt zbiórki kłopotliwych odpadów, takich jak stare meble, gruz, sprzęt AGD oraz odpady niebezpieczne - z powodzeniem działa od kilku lat w Krakowie przy ul. Nowohuckiej 1, tuż obok siedziby MPO.
(Tomasz Bździkot/ew)