Wybierał "szare myszki" i kobiety o delikatnej psychice, żeby - jak zeznał - łatwo było nimi manipulować. Wykorzystywał swój urok osobisty, rozkochiwał kobiety w sobie, a potem wyłudzał spore sumy pieniędzy. Często były to oszczędności całego życia. Tak przez wiele tygodni działał w Krakowie 37-letni oszust z Torunia.
Dwa dni temu wpadł w ręce krakowskich policjantów, którzy apelują do pokrzywdzonych kobiet o zgłaszanie się. Funkcjonariusze gwarantują oszukanym anonimowość. A nieuczciwemu amantowi grozi 8 lat więzienia.
(RK/ew)