Takich ćwiczeń wojskowych nie było w Polsce od czasów Układu Warszawskiego. 30 tysięcy żołnierzy w tym prawie połowa Polaków, a wśród nich krakowski desant liczący tysiąc dwustu skoczków weźmie udział w największych od dziesięcioleci manewrach wojskowych z udziałem "szpicy" NATO - oddziału szybkiego reagowania w terenie. Bitwa o most im. generał Elżbiety Zawackiej na Wiśle rozegra się w poniedziałek (6 czerwca) o świcie w centrum Torunia.
Posłuchaj rozmowy Joanny Gąski z kpt. Marcinem Gilem
"To będzie bardzo spektukalrne wydarzenia. Oprócz obserwatorów wojskowych, zaproszeni są też cywile, np. uczniowie ze szkół. Wszystko po to, by także mieszkańcy mogli zobaczyć jak wyglądają działania spadochroniarzy. W manewrach weźmie udział 30 samolotów: amerykańskich, polskich i brytyjskich, w tym dziesięć to krakowskie samoloty z 8. Bazy Lotnictwa Transportowego, na co dzień stacjonującej w Balicach" - zapowiada kpt. Marcin Gil, oficer prasowy 6. Brygady Powietrznodesantowej.
"Siły powietrznodesantowe należą do tych, które mogą najszybciej wejść do walki. Właśnie po to są te ćwiczenia. Zgrywamy się z Amerykanami i Brytyjczykami, by w razie potrzeby udało nam się szybko porozumieć. To też jest lekcja patriotyzmu i promocja wojska" - dodaje kpt. Marcin Gil.
Amerykański desant, który zawiaduje ćwiczeniami pod nazwą "Swift Response" - (tłum.: "Szybka Odpowiedź") przyleci bezpośrednio z Fortu Bragg w Karolinie Północnej, Brytyjczycy z amerykańskiej bazy Ramstein w Niemczech, a polscy spadochroniarze wylecą z podkrakowskich Balic. Cała formacja połączy się w powietrzu, gdzie w ciągu dwóch godzin zostanie wykonany desant ludzi i sprzętu. Druga część manewrów, które potrwają do 26 czerwca, odbędzie się na poligonach w południowo-zachodnich Niemczech.
(Joanna Gąska/ew)