Policja zatrzymała czterech sprawców podpaleń samochodów w Krakowie z lutego ubiegłego roku. W dwóch różnych częściach miasta spłonęły wtedy 4 auta. Policja podejrzewała, że był to element zastraszeń gangów narkotykowych.
Ta hipoteza częściowo potwierdziła się po zatrzymaniu podejrzanych. - W miejscu, gdzie się ukrywali, mieli założoną plantację konopi indyjskich. Zlikwidowaliśmy ją oraz zabezpieczyliśmy ponad sto krzewów. Okazało się, że jeden z podejrzanych był poszukiwany listem gończym. - mówi Mariusz Ciarka z małopolskiej policji.
Decyzją sądu, dwóch sprawców podpaleń trafiło już do tymczasowego aresztu. Trzeci został tam przewieziony od razu po zatrzymaniu, jako że był poszukiwany listem gończym. Ostatni z podejrzanych będzie odpowiadał z wolnej stopy.
Według policji podpalone samochody należały do właściciela firmy przewozowej. Nieoficjalnie wiadomo, że dilerzy chcieli wymusić na nim współpracę przy przewożeniu narkotyków. Straty oszacowano na 900 tys. złotych.
(Karol Surówka/nk)