Prawie trzy godziny trwała akcja gaśnicza w zakładzie wulkanizacyjnym przy ul. Prądnickiej.
Posłuchaj kapitana Sebastiana Woźniaka
Teren zakładu wulkanizacyjnego, który spłonął w sobotę w Krakowie będzie cały czas dozorowany przez strażaków - zapowiedział kapitan Sebastian Woźniak -rzecznik małopolskiego komendanta straży pożarnej. Wszystko po to by nie doszło do ponownego wzniecenia ognia. Ze wstępnych ustaleń strażaków wynikało, że przyczyną pożaru była paląca się obok składowiska opon trawa - mówił w sobotę kapitan Woźniak. Ostatni meldunek dowódcy akcji gaśniczej wskazuje jednak na inną przyczynę. Niewykluczone, że mogło tam dojść do zaprószenia ognia przez nieustaloną dotąd osobę.
Akcji strażaków przyglądali sie mieszkańcy : [Posłuchaj: ]
Strażakom udało się uratować z ognia około tysiąca opon a także stojące w pobliżu samochody. Nie była potrzebna ewakuacja mieszkanców okolicznych domów i bloków.
O pożarze zaalarmował przed godziną 14 właściciel warsztatu. Pożar gasiło około 40 strażaków. Na miejscu byli także pracownicy Polskich Linii Kolejowych. Według ich relacji, paliły się także pobliskie tory, którymi jeżdżą pociągi towarowe. Dokładne przyczyny pożaru będą jeszcze badane.
Ola Ratusznik/bp