Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Kraków: pracownicy szpitala tymczasowego przy Szpitalu Uniwersyteckim wciąż bez dodatku

Kolejny miesiąc bez dodatku covidowego - pracownicy szpitala tymczasowego przy Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie mają dość nierównego traktowania. Ich macierzysta lecznica od 1 czerwca formalnie nie jest już szpitalem II poziomu zabezpieczenia Covid-19. Tymczasem w dawnym Centrum Urazowym przy ulicy Kopernika nadal leżą pacjenci z ciężkim przebiegiem zakażenia.

Kraków: pracownicy szpitala tymczasowego przy Szpitalu Uniwersyteckim wciąż bez dodatku
Fot. Magdalena Zbylut-Wiśniewska

Wioletta Słowińska, pielęgniarka oddziałowa Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii

Na dodatkowe wynagrodzenia dla personelu medycznego i niemedycznego w skali całego kraju w związku z pracą przy pacjentach z Covid-19 NFZ przeznaczył do tej pory ponad 8 miliardów złotych.

Pielęgniarki ze szpitala tymczasowego pracują nawet 300 godzin miesięcznie. Od 1 czerwca odebrano im tzw. dodatek covidowy. Tymczasem do dawnego Centrum Urazowego przewożeni są pacjenci z Covid-19 z jednostek, gdzie kadra jest wyżej opłacana za pracę w warunkach narażenia życia i zdrowia.

"Czujemy się wyczerpani i oszukani. Jest to praca cały czas w pełnym zabezpieczeniu. Parują gogle, maska uwiera, chce się pić, czasami chce się sikać. Dominuje krzywda. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt z tym wszystkim nic nie robi i każą nam w tej krzywdzie trwać" - podkreśla Wioletta Słowińska, pielęgniarka oddziałowa Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Pielęgniarki nie godzą się na dalszą pracę przy braku dodatków - podkreśla Słowińska.

"Nie ma dnia, żeby ktoś mi nie podziękował. Zrobiłam taką krótką statystykę. W tej chwili mówimy o październiku - były to jedna pani z umowy zlecenia, jedna pani z etatu, dwie panie z etatu zmieniły formy zatrudnienia z całego etatu na pół etatu, następnie 11 osób z umów zleceń podzękowało i trzy osoby z kontraktów" - wylicza oddziałowa.

Marcin Jędrychowski, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego wspiera pracowników w staraniach o dodatki. Podkreśla, że prowadzi rozmowy m.in. z wojewodą, który zapewniał go o tym, że problem pominięcia w rozporządzeniu Ministerstwa Zdrowia, szpitala tymczasowego jest znany. Jedrychowski mówi także wprost, że obawia się, że przy łóżkach zabraknie pracowników i wtedy runie system opieki nad pacjentami opracowany w Krakowie.

"Całość systemu, który został wymyślony w Krakowie, czyli tego, że istnieje szpital tymczasowy, że do niego przesyłamy pacjentów covidowych, był podyktowany tym, że nadrzędna była troska o pacjentów niecovidowych i o to, żeby oni mogli leczyć się tak długo, jak to jest możliwe w swoich szpitalach, które nie będą zamknięte z powodu tego, że będą musiały przyjmować pacjentów covidowych. Teraz cały system się wywraca. Dla mnie jest to absolutnie niezrozumiałe" - komentuje dyrektor.

Narodowy Fundusz Zdrowia odpowiada, że nie ma podstawy prawnej, by wypłacić dodatkowych pieniędzy, ponieważ formalnie Szpital Uniwersytecki nadzorujący szpital tymczasowy prowadzi świadczenia na pierwszym poziomie zabezpieczenia covidowego. 

"Stawki za dostępność i leczenie pacjentów z Covid-19 w szpitalach tymczasowych z racji wyższej wyceny świadczeń są zdecydowanie większe niż w innych szpitalach i uwzględniają dodatkowe środki na wynagrodzenie dla personelu medycznego. Szpital uniwersytecki do tej pory otrzymał ponad 88 milionów na wypłatę dodatków covidowych dla ponad 2800 pracowników medycznych oraz 2 700 000 złotych na wypłatę dodatków dla personelu niemedycznego" - mówi Aleksandra Kwiecień, rzeczniczka małopolskiego oddziału NFZ. 

Wojewoda małopolski planuje się spotkać z delegacją pracowników Szpitala Tymczasowego, ale zaznacza, że kwestia finansowania świadczeń medycznych jest po stronie NFZ.

Kadra Szpitala Tymczasowego czeka na przełom w tej kwestii i podkreśla, że nigdy nikomu nie odmówiła pomocy.

"Dla mnie najbardziej szokujące jest to, że szpital w Nowym Targu jest szpitalem covidowym i przysyła nam pacjenta covidowego z intesywnej terapii, bo tam sobie w jakiś sposób chcieliby zintensyfikować leczenie tego pacjenta - my jesteśmy w stanie mu tu pomóc. Naprawdę, nikomu nie odmówiliśmy nigdy, chyba że nie było miejsca" - mówi Wioletta Słowińska.

Na intensywnej terapii jest 18 łóżek. Pacjenci potrzebują opieki całodobowej. By zapewnić tę opiekę trzeba stałej obecności 11 pielęgniarek.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut