Jedni maszerowali, aby sprzeciwić się dyskryminacji mniejszości seksualnych, drudzy by promować tradycyjny model rodziny. Przez Kraków przeszły w sobotę dwie manifestacje. W sumie wzięło w nich udział ok. 700 osób. W przeszłości pomiędzy pikietującymi dochodziło do ostrej wymiany zdań i przepychanek. Tegoroczne manifestacje przebiegły bez incydentów - ocenia policja i straż miejska.
Posłuchaj relacji z Marszu Równości i Marszu w Obronie Rodziny
Marsz Równości dotarł na Plac Matejki. Było kolorowo i spokojnie. 106 strażników zabezpieczało trasę. Bez incydentów pic.twitter.com/wR2BEbj1MR
— Marek Anioł (@marek_aniol) maj 16, 2015
Uczestnicy Marszu Równości zgromadzili się przed Muzeum Narodowym. Z planowanego tysiąca, w manifestacji wzięło udział ok. 300 osób. Przedstawiciele środowiska LGBT w tym roku maszerowali z parasolami w kolorach tęczy i transparentem pod hasłem "Nazywam się dwa miliony". Napis nawiązuje do liczby gejów, lesbijek, osób biseksualnych i transseksualnych w Polsce. Uczestnicy manifestacji domagają się tych samych praw, co reszta społeczeństwa. Krakowski Marsz Równości jest częścią festiwalu "Queerowy maj", który potrwa w Krakowie do 24 maja. W ramach festiwalu odbywają się spotkania, wykłady, warsztaty i debaty.
Marsz w Obronie Rodziny, fot. Teresa Gut
Z kolei na Rynku Głównym w Krakowie zgromadzili się uczestnicy Marszu w Obronie Rodziny, który ma promować tradycyjne wartości. Marsz zgromadził około 300 osób. "Trasy przemarszów są różne, bo w przeszłości dochodziło do zaczepek i przepychanek" - relacjonowała reporterka Radia Kraków Teresa Gut. Podczas tegorocznego marszu nie doszło do incydentów, ale nie obyło się bez słownych zaczepek.
Oba marsze zabezpieczała grupa 400 policjantów i 106 strażników miejskich.
Teresa Gut/jg
Obserwuj autora na twitterze