Nie tylko w Nowym Sączu, ale też w Krakowie i Oświęcimiu trwa agonia PKS-u. W Radiu Kraków informowaliśmy o dramatycznej sytuacji przewoźnika na Sądecczyźnie. Kierowcy od pół roku nie dostają pensji, a pieniędzy brakuje nawet na paliwo.
Posłuchaj podróżnych
Podobna sytuacja jest także w Krakowie, o czym informują nas sami pracownicy. Tamtejszy PKS, podobnie jak sądecki, przejęło kilka lat temu Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej i Spedycji z Oświęcimia. I podobnie jak w Sączu, kierowcy od wielu miesięcy nie mają wypłat.
Od września ponad 20 z nich odeszło z pracy. W tej chwili PKS Kraków realizuje tylko pojedyncze kursy, najczęściej na dalekich trasach. Próbuje też ratować się zyskami z wynajmu, ale bezskutecznie.
Tymczasem prezes firmy unika rozmów z dziennikarzami. Choć zastaliśmy go dziś w siedzibie firmy w Oświęcimiu, prezes nie zgodził się na rozmowę z Radiem Kraków. Jak przekazała nam jego sekretarka, szef PKS-u jest zajęty i nie znajdzie czasu na rozmowę o kondycji firmy.
Przeczytaj: Nowy Sącz: pracownicy PKS wciąż bez pensji
Czytaj także: Nowy Sącz: protest kierowców PKS
(Maciej Skowronek/ko)