Trzy miesiące temu w ramach oszczędności władze miasta postanowiły zapalać lampy pół godziny później i wyłączać je pół godziny wcześniej. Tę decyzje od początku krytykowali mieszkańcy i narzekali, że ciemności sprzyjają wypadkom i napadom. Prezydent tłumaczył, że Kraków jest oświetlany krócej, bo radni obcięli wydatki na ten cel. Ostatecznie zmienił zdanie i od maja będzie jaśniej.
"Na zmianę decyzji wpłynęły protesty krakowian" - przyznaje Joanna Niedziałkowska, dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Jak powiedziała Niedziałkowska, urzędnicy mają pomysł na nowatorskie oświetlenie. Nie chciała jednak zdradzić szczegółów.
Krótsze oświetlanie krakowskich ulic miało przynieść miastu półtora miliona złotych oszczędności.
(Joanna Poręska/jp)