Krakowski punkt krwiodawstwa od początku listopada przestał wydawać zaświadczenia o tym, na rzecz którego pacjenta pobrano krew.
"Rodzina poszkodowanego w wypadku kierowcy apeluje o oddawanie krwi", "Zbieramy krew dla Ani", "Potrzebna krew dla Janka" - od teraz takie akcje będą musiały odejść w zapomnienie. Krakowski punkt krwiodawstwa od początku listopada przestał wydawać zaświadczenia o tym, na rzecz którego pacjenta pobrano krew. To z powodu skarg na nieetyczne praktyki szpitali, które wymuszały na czekających na operację chorych, by ich bliscy oddawali krew.
- W ostatnim czasie zwróciło na to uwagę Narodowe Centrum Krwi - wyjaśnia dyrektorka krakowskiego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, Jolatna Zatorska. Jak dodaje, zaświadczenia i tak wydawało się tylko zwyczajowo, bo oddawana krew trafiała nie do konkretnego pacjenta, a do magazynu.
Dawcy zmianą są zaskoczeni, bo o wszystkim dowiadują się dopiero przy rejestracji. Większość jednak uważa, że likwidacja zaświadczeń, to słuszna decyzja.
[Posłuchaj: ]
Narodowe Centrum Krwi zakazało wydawania imiennych zaświadczeń w całej Polsce. Codziennie do punktów krwiodawstwa w Małopolsce przychodzi ponad 250 osób.
Posłuchaj wypowiedzi
( Ewa Ostapowicz /dw)