- Nie akceptujemy żadnego z sześciu przedstawionych wariantów. Dziś po raz kolejny pokazujemy nasz sprzeciw, mając wsparcie władz samorządowych i polityków - podkreślali uczestnicy protestu przeciw trasie S7- z Krakowa do Myślenic. Około 400 osób z południowych dzielnic Krakowa oraz pięciu innych gmin zebrało się przed krakowską siedzibą Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. To już czwarta demonstracja mieszkańców od momentu publikacji proponowanych przebiegów nowej ekspresówki, która ma być alternatywą dla zatłoczonej i zakorkowanej Zakopianki.
Posłuchaj wypowiedzi
Przed siedzibą Generalnej Dyrekcji przy ulicy Mogilskiej w Krakowie protestuje kilkaset osób. To mieszkańcy południowej części Krakowa oraz pięciu gmin - Świątnik Górnych, Sieprawia, Mogilan, Wieliczki oraz Myślenic. Na czele grupy stoją władze wspomnianych samorządów i politycy, w tym między innymi prezydent Krakowa Aleksander Miszalski oraz senator Koalicji Obywatelskiej Monika Piątkowska.
Protestujący ustawili scenę, z której dobiegają okrzyki sprzeciwu, z głośników słychać specjalnie stworzone na tę okazję piosenki. Są bannery z apelami do rządzących, do władz samorządowych o pomoc i wsparcie.
Uczestnicy demonstracji powtarzają na zmianę kilka argumentów przeciw planowanej nowej ekspresówce z Krakowa do Myślenic. Wskazują na ryzyko wyburzeń domów, przecięcie gmin na pół i brak realnego odciążenia Zakopianki.
Mimo że miało nie być utrudnień na drogach, ze względów bezpieczeństwa policja zamknęła wjazd z ulicy Mogilskiej w ulicę Francesco Nullo.
Kilka dni temu władze Krakowa przesłały do GDDKiA list z żądaniem przerwania konsultacji dotyczących S7. W poniedziałek sprzeciw miasta ma zostać wyrażony jeszcze mocniej: prezydent Aleksander Miszalski zapowiedział, że pojawi się wraz z mieszkańcami przed siedzibą Dyrekcji.
Wciąż wrze ws. S7 Kraków-Myślenice. We wtorek ruszają konsultacje
Kolejne spotkanie konsultacyjne w sprawie S7 odbędzie się 9 grudnia w Sieprawiu. Do końca roku zaplanowano jeszcze dwa takie spotkania - w Mogilanach i Myślenicach. Można się spodziewać, że protestów będzie więcej.
W dwóch dotychczasowych demonstracjach - w Gaju i Głogoczowie - uczestniczyło łącznie ponad tysiąc osób. Mieszkańcy podkreślają, że nie chcą żyć tuż obok ruchliwej trasy, obawiają się również wyburzeń domów.
O co chodzi w protestach?
Mieszkańcy południowych dzielnic Krakowa oraz gmin, przez które miałaby przebiegać trasa S7, sprzeciwiają się budowie w proponowanym przez GDDKiA kształcie. Ostrzegają, że nowa droga może przeciąć gminy na pół, zahamować ich rozwój i nie rozwiązać problemów związanych z zatłoczoną Zakopianką.
GDDKiA przekonuje, że przedstawione warianty wynikają z analiz technicznych i ekonomicznych. Samorządowcy widzą w nich jednak chaos, sprzeczności i brak zrozumienia lokalnych uwarunkowań.
Każdy z wariantów wiąże się z wyburzeniem nawet kilkuset domów - ich dokładna liczba pozostaje niepewna. „Proceduje się drogę na wyjątkowo trudnym geologicznie i mocno zurbanizowanym terenie, a cały proces ma charakter stricte polityczny. Jedna gmina nie jest w stanie udźwignąć ciężaru komunikacyjnego całej Polski - to absurd” -mówili uczestnicy sobotniego protestu.
Stanowisko GDDKiA pozostaje niezmienne: alternatywa dla Zakopianki jest konieczna. „To najbardziej obciążona ruchem droga krajowa w Polsce. Za 15 lat będzie nią przejeżdżać średnio około 78 tysięcy samochodów na dobę” - podkreśla Kacper Michna z krakowskiego oddziału Dyrekcji.