Jacek Majchrowski wystartuje w kolejnych wyborach prezydenckich. O walce o czwartą już kadencję obecny prezydent Krakowa poinformował przed południem.
Jak mówi Jacek Majchrowski, robi to dlatego, że nie chce by Kraków, który do tej pory był oazą spokoju był rozdrapywany przez partie polityczne. Swój program przedstawi wraz z początkiem kampanii wyborczej. Już wiadomo, że chce go oprzeć na bezpieczeństwie, ekologii i współpracy z ruchami obywatelskimi.
Dzisiaj też o starcie w wyborach prezydenckich poinformował Tomasz Leśniak, szef inicjatywy Kraków Przeciwko Igrzyskom. To kolejny, po radnym Sławomirze Ptaszkiewiczu, kandydat niezależny. Tymczasem o kandydacie Platformy Obywatelskiej zdecydować mają wybory wewnętrzne zaplanowane na 13 lipca. Na razie udział w nich deklarują radne Małgorzata Jantos i Marta Patena oraz były europoseł Bogusław Sonik. Pełną listę mamy poznać do 4 lipca.
Z kolei wśród kandydatów Prawa i Sprawiedliwości wymieniani są na razie posłowie Barbara Bubula Krzysztof Szczerski, a także prof. Andrzej Nowak. Niewykluczone też, że PiS poprze Jarosława Gowina, szefa Polski Razem, który również deklaruje chęć startu w wyborach prezydenckich. W połowie lipca o udziale w nich ma też poinformować poseł Twojego Ruchu Łukasz Gibała.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z prezydentem Jackiem Majchrowskim
Nie chce pan, aby Kraków, który był oazą spokoju, był rozdrapywany przez partie polityczne. Co to znaczy?
Chciałbym doprowadzić do tego, żeby w Radzie Miasta zasiadali przedstawiciele społeczności miasta, osoby niezależne i niezwiązane z partiami politycznymi. Aby decyzje dotyczące miasta nie były podejmowane w gremiach pozamiejskich na szczeblach partyjnych.
Co zdecydowało o decyzji ubiegania się o reelekcję?
Jeżeli minister konstytucyjny rządu odpowiedzialny za bezpieczeństwo mówi, że tak naprawdę państwo nie istnieje, to jest to przerażające. Powinniśmy ratować tę oazę spokoju i stabilności przed rozpadem, który idzie z góry.
Tę decyzję można odczytywać i tak, że nie ma pan konkurenta spośród ewentualnych kandydatów deklarujących chęć startu w wyborach.
Do tej pory nie przedstawiono takiego kandydata. To jest problem polegający na tym, że mamy do czynienia z sytuacją taką, że rządzenie miastem to nie jest jedynie załatwienie problemu, który mnie interesuje. To jest machina składająca się z wielu trybików dotyczących bardzo różnych dziedzin życia. Sama nauka, żeby wejść w to wszystko, to okres trwania dwóch budżetów. Teraz jesteśmy na etapie kwestii ostatniej możliwości uzyskania transzy pieniędzy z UE. Musimy o to zadbać, wiedząc na co to jest potrzebne. Żeby tak jak mówił Wałęsa: nie dawać ryby, a wędkę.
Program przedstawi pan z początkiem kampanii prezydenckiej. Jednocześnie wskazuje pan kilka filarów: bezpieczeństwo, ekologia, współpraca z ruchami miejskimi. Będzie pan miał konkurentów w postaci Tomasza Leśniaka, Ptaszkiewicza, a nawet posła Gibały czy Jarosława Gowina.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby ruch pana Leśniaka wszedł do Rady Miasta. Mam świadomość, że jest to ruch obywatelski. Jeżeli uda mu się nie uwikłać w rozgrywki polityczne, to chwała mu za to. Zawsze są potrzebni ludzie niezależni w jak największej ilości.
Nie był pan raczej zainteresowany budżetem obywatelskim czy współpracą z ruchami obywatelskimi. Teraz pana program jest odpowiedzią na potrzeby miejskich aktywistów.
Odbyłem spotkania z tymi ludźmi i oni mnie do tego przekonali. Przekonali mnie do budżetu dzielnicowego, w mniejszym stopniu do ogólnomiejskiego. Patrząc na te 600 wnioski, które wpłynęły do budżetu, przybrały one realne kształty. To jest też różnica między tymi organizacjami, rzetelnymi i mądrymi, a widzeniem polityków. Nie można do projektów podchodzić zbyt szybko, muszą one wgryźć się w społeczeństwo i wierzę, że przyniosą bardzo dobre rezultaty.
(Jacek Bańka/ko)/TVN24-x-news.pl)