Kraków chce przekuć kryzys handlowy na sukces miejskich targowisk. W odpowiedzi na wprowadzone kilka tygodni temu przez Rosję embargo na import m.in. polskich owoców, urzędnicy zachęcają krakowian do "jabłkowego szaleństwa", czyli kupowania na potęgę polskich jabłek. Władze Krakowa chcą jednak, by krakowianie jabłka kupowali nie byle gdzie, ale na miejskich targowiskach.
Na stronie internetowej Krakowa pojawiła się nawet specjalna mapa miejsc, gdzie polskie jabłka są dostępne.
- Postaraliśmy się połączyć akcję ogólnopolską z promocją krakowskich targów - komentuje pomysł "jabłkowego szaleństwa" Filip Szatanik, rzecznik magistratu. - Bo gdzie najlepiej robić zakupy jak nie na placach targowych?
Jak zapowiada Szatanik, w najbliższym czasie ruszyć ma akcja reklamowa promująca kupowanie polskich jabłek (i nie tylko) na krakowskich targowiskach.
Tymczasem sprzedawczynie na krakowskim Nowym Kleparzu twierdzą, że "na razie jabłkowego szaleństwa u nas nie widać".
Posłuchaj sprzedających na Nowym Kleparzu
Mapkę z miejscami, gdzie kupimy polskie jabłka dostępna jest TUTAJ .