- Kontrole w autobusach do Kraków Airport nie różnią się niczym od tych na innych liniach - przekonuje krakowskie MPK. To odpowiedź przewoźnika na zarzut pana Zbigniewa, słuchacza Radia Kraków, który podejrzewa, że kontrolerzy biletów żerują na zagranicznych turystach. Jak przekonuje pan Zbigniew, turyści nie zawsze wiedzą jaki bilet kupić i często podróżują z niewłaściwym.
Na trasie z Krakowa na lotnisko w Balicach obowiązują bilety aglomeracyjne, bo port lotniczy znajduje się poza granicami miasta (dokładnie dwa przystanki poza granicami).
"Kontrolerzy (...) wsiadają do autobusu tuż przed Balicami (granica strefy) i w majestacie prawa nakładają mandaty turystom, którzy nie wiedzą o istnieniu biletów na strefę pozamiejską" - pisze pan Zbigniew, który był świadkiem takiej sytuacji kilka dni temu.
Przeczytaj: Kontrolerzy biletów żerują na turystach na lotnisku Kraków Airport
- Na pewno nie są to sytuacje nagminne. My uczulamy kontrolerów, żeby życzliwie podchodzili do turystów i nawet jeśli ci nie skasują biletów, pozwolili im to zrobić bez karania mandatem. Pamiętajmy jednak, że turystów z zagranicy obowiązują te same zasady, co każdego pasażera - przekonuje Marek Gancarczyk z MPK.
Gancarczyk przypomina także, że na przystankach początkowym i końcowym trasy na lotnisko są wyraźne informacje w kilku językach, że bilet kosztuje 4 złote. "Podobnie jest na trasie linii 304 do Wieliczki, z której też turyści korzystają" - dodaje.
Zdaniem pana Zbigniewa takie naklejki powinny się też pojawić w samych pojazdach. "To nie zadałoby egzaminu. Autobusy nie są przypisane do linii. Na lotnisko jednego dnia jeździ taki autobus, a drugiego dnia inny. Wynika to z tego, że pojazdy są serwisowane, czasem się psują, stąd ta wymiana - przekonuje Gancarczyk.
Zamieszania z biletami miejskimi i aglomeracyjnymi w ogóle by nie było, gdyby... zlikwidowano podział na strefy na trasie na lotnisko. W końcu rzecz dotyczy zaledwie dwóch przystanków. Tu jednak opór stawiają urzędnicy z ZIKiT-u, odpowiedzialni za organizację transportu w mieście. "Balice są jednak poza granicami Krakowa. Obawiam się, że stworzylibyśmy precedens i zaraz mogliby się zgłosić pasażerowie z innych podkrakowskich miejscowości, takich jak Wieliczka, Skawina czy Niepołomice i zapytać; dlaczego Balice tak, a my nie? - mówi Piotr Hamarnik z biura prasowego.
Problem w dużej mierze zostanie rozwiązany we wrześniu, kiedy znowu i w zupełnie nowej formie zostaną uruchomione pociągi z Dworca Głównego do Balic. Wtedy znaczna część turystów przesiądzie się z autobusów. Krakowscy urzędnicy nie wykluczają, że wprowadzą ograniczenia na liniach na lotnisko. Być może przynajmniej jedna z nich (208 lub 292) zostanie skrócona do granic miasta, bo będą z niej korzystali prawie wyłącznie mieszkańcy Woli Justowskiej i Olszanicy. "Decyzji jeszcze nie podjęliśmy, natomiast będziemy się musieli zastanowić, czy utrzymywanie autobusów na lotnisko będzie miało od września sens" - mówi Piotr Hamarnik.
(Maciej Skowronek/ko)
Obserwuj autora na Twitterze: