Trudno nie uśmiechnąc się z politowaniem słysząc w 2024 roku: film nakręcony w pandemii przez kamerkę internetową. Tymczasem już po zwalczeniu tego pierwotnego oporu jeszcze trudniej nie wzruszyć się do głębi. Grzegorz Brzozowski sięgając po surową formę oferuje bowiem szereg spotkań najbliższych z możliwych. Jako reżyser decyduje się nie tylko zjawić się na ekranie, ale także maksymalnie upodmiotowić swoich bohterów a w efekcie stać się jednym z nich. O niecodzinnym filmie dokumentalnym Grzegorz Brzozowski opowiada Tadeuszowi Markowi.