Zamiast góralskiej kwaśnicy, turecki kebab. Najpierw pamiątki regionalne zostały wyparte przez chińszczyznę, teraz z kolei góralskie przysmaki zastępują różnego rodzaju fast-foody. Na zakopiańskich Krupówkach zamiast oscypka czy kwaśnicy można już prawie wszędzie uraczyć się kebabem, meksykańskim burito czy szwajcarskimi owocami w gorącej czekoladzie.
Jak się okazuje, nikt nie ma wpływu na to co się serwuje turystom w gastronomii w centrum miasta. Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego przyznaje, że gastronomiczna oferta zaczyna się obecnie od kebabów.
- Krupówki zawsze kojarzyły się z szybkim jedzeniem, restauracje stacjonarne wyprowadziły się z Krupówek. Życie układa takie scenariusze. Obserwuję to z niepokojem. - mówi Majcher.
Mieszkańcy Zakopanego, ale głównie turyści ubolewają, że deptak coraz bardziej zmienia się na niekorzyść. Co roku znikają z niego kolejne kultowe miejsca: kawiarnie czy restauracje a na ich miejsce pojawiają się różnego rodzaju gastronomiczne cuda lub filie kolejnych banków. To powoduje że nocą życie na deptaku praktycznie zamiera.
(Przemysław Bolechowski/ko)