Wciąż sporym echem odbijają się słowa Jacka Majchrowskiego wypowiedziane w Radiu Kraków, dotyczące wycinki drzew. Prezydent Krakowa stwierdził, że spora liczba połamanych w czasie wichur gałęzi to efekt protestów ekologów, którzy nie pozwalają na wycinkę chorych okazów. Ekolodzy odpowiadają, że to wina urzędników, a drzewa są niszczone na przykład przez obfite solenie ulic i chodników w czasie zimy.
Towarzystwo Na Rzecz Ochrony Przyrody napisało w tej sprawie list otwarty do prezydenta. Żądają w nim także dowodów i dokładnej liczby chorych drzew, których nie wycięto ze względu na protesty.
Fragment rozmowy z prezydentem Jackiem Majchrowskim.
Dzisiaj spokojny poranek. Wie pan jakie miasto poniosło straty w związku z tymi wichurami? Planty wyglądały wczoraj tragicznie.
- Tak. To jest moment na refleksję. Jak państwo wiecie, często prowadzimy działania związane z drzewami, likwidujemy spróchniałe drzewa i przycinamy gałęzie. Zawsze są protesty. Usuwamy tylko chore drzewa. To przykład tego, że nie usunęliśmy wszystkich. To jest rezultat. To duże niebezpieczeństwo. Drzewa na Plantach mają swoje lata. Drzewostan trzeba zmieniać. Wiem, że ludzie wolą wielkie drzewa, ale taka jest kolej rzeczy.
Będą nowe nasadzenia na Plantach?
- Będą. Pan Kempf, nowy szef Zarządu Zieleni Miejskiej, solidnie się przygotował do pracy. Są projekty. Zresztą to co on robił pokrywało się z tym, co wyszło w budżecie obywatelskim.
Profesor Janusz Sowa: "Nie da się nie wycinać drzew. To jest życie"
(Maciej Skowronek/rk/ko)
Obserwuj autora na Twitterze: