Były festiwale, spotkania z filmowcami i stawianie kina za wzór dla innych ośrodków w całej Małopolsce zachodniej. Teraz są anonimy, podejrzenia i prokuratorskie dochodzenie. Śledczy z Oświęcimia wzięli pod lupę popularne kino studyjne "Wisła" w Brzeszczach. Przez kilka lat z jego kasy mogły ginać pieniądze.
Nad niewielkim kinem "Wisła" z małopolskich Brzeszcz czarne chmury zaczęły zbierać się w sierpniu ubiegłego roku. Wtedy do dyrekcji Ośrodka Kultury dotarł anonim. Ktoś doniósł, że choć w kasie kina zapłacił za bilety, dostał tzw. bilety zerowe. W listopadzie sprawę przekazano do prokuratury. Śledztwo trwa. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów. Sprawdzane są dokumenty i przesłuchiwani świadkowie.
" Chodzi o nieprawidłowości przy dystrybucji biletów. Mogły mieć one związek z przywłaszczaniem pewnych kwot pieniędzy . Dokładna kwota przywłaszczonych pieniędzy nie jest jeszcze znana. Sprawa ma charakter rozwojowy, zbierane są materiały" - mówi Radiu Kraków Mariusz Słomka, rzecznik prokuratury w Oświęcimiu,
Incydent ze sprzedażą biletów zerowych to podobno wierzchołek góry lodowej. Nieoficjalnie osoby związane z Ośrodkiem Kultury w Brzeszczach przyznają, że w kinie od kilku lat mógł działać podwójny system sprzedaży biletów. Jeden oficjalny do rozliczeń z dystrybutorami, drugi nieoficjalny, z którego pieniądze mogły trafiać do kieszeni wąskiego grona wtajemniczonych pracowników kina.
Dyrektor Ośrodka Kultury, w którego strukturze działa kino, nie chce komentować tych doniesień. " To już sprawa prokuratury " - mówi dyrektor ośrodka.
Z pracy w Brzeszczach, jeszcze przed wybuchem afery, odeszła księgowa. W listopadzie wypowiedzenie złożyła też kierowniczka kina. Jej umowa wygasła pod koniec stycznia. Teraz pani kierownik zajmuje się nowym "Kinem Świadomego Widza" w Andrychowie. Nie zgodziła się na rozmowę o jej byłej pracy, twierdząc, że "nie ma nic do powiedzenia".
(Marek Mędela)