Kiedyś jeździły nawet różowe, dziś za taki kolor ich właściciel może słono zapłacić. Od pierwszego stycznia zaczęły obowiązywać nowe przepisy, które regulują wygląd dorożek jeżdżących po Rynku Głównym w Krakowie. Trwają kontrole powozów, które mają wykazać czy wszyscy przewoźnicy dostosowali się do przepisów wprowadzonych przez magistrat.
Magistrat wziął dorożki pod lupę na prośbę samych dorożkarzy, którzy uznali, że cześć kolegów nie dostosowała się do wprowadzonych kilka miesięcy temu nowych przepisów, określających styl i wielkość wożących turystów zaprzęgów. Chodzi o wielkość dorożek, które muszą być krótsze niż 7 metrów.
Jeśli skontrolowane powozy okażą się za duże, nie będą mogły wozić turystów, podkreśla Filip Szatanik z Urzędu Miasta w Krakowie. Dorożkarze mieli 4 lata by dostosować się do nowego prawa.
Umowy z krakowskim magistratem do tej pory podpisało 37 przedsiębiorców. Średnia cena przejazdu dorożką po Krakowie waha się w okolicach 300 złotych.
Przypominamy: Krakowskie dorożki jak taksówki w Londynie
Czytaj także: Krakowskie dorożki zmieniają wygląd
( Malgorzata Nieciecka /dw)