"Zostaliśmy odcięci od kopca Wandy!" - alarmują mieszkańcy Nowej Huty. Aby dostać się do tego zielonego zakątka, trzeba przejść przez przebudowywaną właśnie ulicę Ujastek Mogilski. Ta będzie szeroką, dwupasmową drogą, która będzie elementem powstającej właśnie trasy S7. Drogowcy zainstalowali wzdłuż niej barierki, które uniemożliwiają dojście na kopiec.
- Teraz musimy pokonać kuriozalny tor przeszkód. Pierwsza przeszkoda to potężna barierka. Później stajemy przed kolejną barierką, którą musimy przeskoczyć. Potem kolejna przeszkoda, czyli torowisko: kamienie, szyny. Nie jest to sympatycznie przygotowane - skarży się nowohucki aktywista Maciej Twaróg.
Jak podkreśla Iwona Mikrut-Purchla z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, przejście w tym miejscu powstało... przez pomyłkę. "Podwykonawca, który miał zrobić to przejście, z niewiadomych przyczyn przesunął to kilkadziesiąt metrów dalej. On będzie musiał to poprawić. Oczywiście nie dostanie za to pieniędzy i będzie się musiał tłumaczyć. Tam nie będzie możliwości przechodzenia" - dodaje Mikrut-Purchla.
Właśnie ta informacja, że docelowo nie będzie przejścia dla pieszych w rejonie kopca Wandy, wzbudza ogromne kontrowersje. "Zostaliśmy odcięci od naszych zielonych terenów!" - alarmują mieszkańcy Nowej Huty, a miejscy aktywiści zwracają uwagę, że jak to często bywa w Krakowie, drogowcy zapomnieli o pieszych. Ci, aby dostać się na kopiec Wandy, będą musili korzystać z oddalonego o kilkaset metrów przejścia podziemnego, które powstaje przy ulicy Ptaszyckiego.
Nowohuccy aktywiści jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji apelowali, aby Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wybudowała przejście podziemne lub kładkę dla pieszych, tak aby przejście na kopiec Wandy nie stanowiło problemu. Próśb tych jednak nie wysłuchano.
(Grzegorz Krzywak/ko)