Przy klasztorze benedyktynek w podkrakowskich Staniątkach ruszyła sprzedaż ryb. Siostry przygotowały w tym roku ponad 1000 karpi królewskich z ekologicznej hodowli. Dochód ze sprzedaży przybliża mniszki do spełnienia swoich marzeń, czyli stworzenia centrum naukowo-badawczego z biblioteką i muzeum. Przypomnijmy, benedyktynki otrzymały unijne dofinansowanie, ale żeby móc z niego skorzystać, musiały zgromadzić 3 miliony złotych wkładu własnego. Pieniądze niestety w dużej mierze pochodzą z pożyczki. To oznacza, że muszą one ciężko pracować, by je zwrócić.
"Jest bardzo duże zainteresowanie. W tym roku wyjątkowo jest zapotrzebowanie na większe sztuki. Mamy wrażenie, że ludzie przekonali się, że duża ryba wcale nie jest tłusta" - mówiła jedna z zakonnic sprzedających karpie. "Te większe pewnie też są smaczniejsze. Mamy przede wszystkim karpie królewskie, mniej łuskowe" - dodaje.
"Kupuję jedną sztukę i zamrożę. Potem filetują i na patelnię. Święta bez karpia? Nie, nie, niemożliwe" - podkreślają mieszkańcy, którzy do kupna ryby ustawili się w kolejce.
W Staniątkach rozpoczęły się już prace związane rozbiórką dawnej szkoły przy klasztorze. Na jej miejscu w przyszłym roku rozpocznie się budowa centrum naukowo-badawczego z biblioteką.
Kilogram karpia królewskiego w Staniątkach kosztuje około 20 złotych.
(Magdalena Zbylut/ew)