Właściciele firm transportowych z północnej Małopolski zapowiadają, że 800 pacujących dla nich TIRów zablokuje małpolskie drogi.
Transportowcy chcą budowy obwodnicy Wolbromia i remontów dróg na północy regionu. Teraz TIRy muszą jeździć długimi objazdami, albo przeciskać się lokalnymi drogami przez niewielkie miasteczka. Kierowcy tirów z okolic Wolbromia i Miechowa żądają natychmiastowej poprawy stanu dróg. Jak przekonują, teraz większość tras w tej części województwa nie jest przystosowana do ciężkiego transportu. Brakuje solidnych mostów i obwodnic. Przez to codziennie trzeba wybierać dłuższe trasy i nadkładać kilometrów. "Jeżeli szybko nie powstanie obwodnica Wolbromia, tiry rozjadą to niewielkie miasteczko" - tłumaczą transportowcy.
W Wolbromiu działa około 80 firm trransportowych - to około 800 tirów. Samochody te niszczą starówkę miasteczka. Dlatego - jak przekonują właściele firm - obwodnica musi powstać jak najszybciej.
To jednak nie koniec problemu. Drogi w północnej części Małopolski nie są dostowane do ciężkiego transportu. Przy trasach stoją znaki zakazujące wjazdu na nie dużymi samochodami - przez to tiry muszą jeździć objazdami. Przykład: aby przejechać z Wolbromia do Miechowa, tiry muszą wjeżdżać do Olkusza i Krakowa.
Transportowcy swój protest skierowali już do władz Wolbromia i Zarządu Ddróg Wojewódzkich. Nie wykluczają też zaostrzenia protestu. Gotowi są zablokować tirami lokalne drogi.
Marek Mędela/bp