Było kilkanaście zastępów straży pożarnej, karetki pogotowia, szpital polowy, płonący autobus i 25 rannych. Spokojnie, chodzi tylko o ćwiczenia służb mundurowych w Krakowie przy szpitalu Rydygiera. Wszystko zorganizowano możliwe realistycznie: scenariusz zakładał, że kierowca miejskiego autobusu zasłabł i uderzył w słup oświetleniowy. W autobusie uwięzionych zostało 25 osób.
Posłuchaj materiału Karola Surówki
"Autobus linii miejskiej na skutek zasłabnięcia kierowcy uderza w słup oświetleniowy. Dochodzi do wypadku drogowego. 25 osób zostaje poszkodowanych. To wszystko dzieje się dynamicznie. Strażacy docierają do rannych i rozdzielają ich pod względem stopnia urazów medycznych. Potem wkracza pogotowie ratunkowe" - relacjonuje reporterowi Radia Kraków mł. kpt. Bartłomiej Rosiek z krakowskiej straży pożarnej.
Jak dodaje Grzegorz Rębacz, zastępca kierownika centrum dyspozytorskiego, ćwiczenia pomagają odnaleźć się we wszystkich procedurach, jakie obowiązują w razie udzielania pomocy przy takich wypadkach. "Tutaj nie chodzi tylko o medyczne czynności ratunkowe, bo to wie każdy lekarz i pielęgniarka. Chodzi o ogrom zdarzenia, natłok, przećwiczenie procedur, które pozwolą to sprawnie przeprowadzić" - tłumaczy Rębacz.
W tym samym czasie, w którym strażacy ratowali aktorów z płonącego autobusu, do szpitala im. Rydygiera zgłosiły się dwie osoby z objawami skażenia biologicznego. Na szczęście to także były tylko ćwiczenia.
(Karol Surówka/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: