Kierowcy jadący autostradą do Tarnowa muszą uważać na kłopotliwe miejsce przed węzłem w Targowisku. Drogowcy przygotowali je pod budowę bramek do poboru opłat. Tymczasem jak dowiedziało się Radio Kraków, ministerstwo infrastruktury chce zrezygnować z tej formy płatności. Czy w tej sytuacji prowizorka zostanie i na zawsze będzie utrudniała jazdę?
Posłuchaj materiału Maćka Skowronka
Kilkudziesięciometrowy fragment autostrady A4 wygląda jakby był niedokończony albo źle wykonany. Betonowe elementy ułożone w poprzek jezdni sprawiają dodatkowo, że kierowcy w tym miejscu muszą zwolnić do stu kilometrów na godzinę.
- Te poprzeczne linie, które zastanawiają wszystkich, to są odwodnienia. Na normalnym odcinku autostradowym tego by nie było - wyjaśnia w rozmowie z Radiem Kraków Iwona Mikrut z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Krakowie.
Prawdopodobnie nie będzie to jednak w ogóle potrzebne. Bramki mają zniknąć z autostrad, bo powodują korki. Mikrut zapewnia, że jeżeli tak się stanie, prowizorka będzie zlikwidowana: "To miejsce zostanie po prostu przebudowane. Będziemy tam mogli jechać z prędkością 130 km/h".
Zła wiadomość jest jednak taka, że... nie wiadomo, kiedy to się stanie, bo ministerstwo będzie musiało na przebudowę przeznaczyć pieniądze.
Decyzja o umieszczeniu w tym miejscu bramek zapadła pod koniec lat 90. Sama budowa zakończyła się w 2009 roku, a wtedy jeszcze nie było pomysłu zamiany bramek na inny system poboru opłat.
Przypominamy: Autostrada Kraków - Tarnów płatna od 2017 r.
(Maciej Skowronek/ew)