Kilkudziesięciu byłych pracowników krakowskich delikatesów Alma protestowało przy ulicy Floriańskiej, domagając się gwarancji wypłaty zaległych wynagrodzeń i świadczeń. We wrześniu spółka złożyła w krakowskim sądzie wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego, które ma ratować jej sytuację finansową. Pod koniec roku zlikwidowano kilka sklepów Almy w największych miastach w Polsce.
Przy Floriańskiej 3 odbywało się walne zgromadzenie udziałowców Almy. Pracownicy uznali więc, że to dobra okazja, by podkreślić swoje niezadowolenie. Protestujący żądają wypłaty zaległych pensji. Twierdzą, że nie mają dostępu do informacji, a udziałowcy zapewniają ich o wypłacie pieniędzy tylko drogą nieoficjalną.
Byli pracownicy żądają spotkania z udziałowcami i publicznego zapewnienia, że dostaną zaległe wynagrodzenia wraz z odszkodowaniem za zwłokę. Chcą by pieniądze wypłacono im najpóźniej w połowie stycznia.
Spółka we wrześnie uznała, że w ramach restrukturyzacji tylko w Małopolsce będzie musiała zlikwidować 1300 etatów.
Tymczasem Inspekcja Pracy w Krakowie skierowała do sądu wniosek o ukaranie sieci sklepów Alma - za zwłokę w wypłacie pensji i świadczeń dla zwolnionych pracowników. Sąd zdecyduje jak wysoka będzie kara.
Jeszcze w tym miesiącu inspekcja przeprowadzi w firmie kolejną kontrolę. I jeśli pieniądze nie pojawią się na kontach pracowników - zacznie się postępowanie egzekucyjne.
(Dominika Panek/ew)
Obserwuj autorkę na Twitterze: